Amerykański turysta Richard Byerley ustanowił rekord świata, zdobywając w 84. roku życia, najwyższą górę Afryki Kilimandżaro – podaje agencja Itar-Tass.
Teraz mieszkaniec stanu Waszyngton ma wszelkie powody, by jego nazwisko zostało umieszczone w Księdze Rekordów Guinnessa.
Byerley na najwyższą górę Afryki wspinał się w towarzystwie miejscowych przewodników, tragarzy i dwóch wnuków.
W czasie ekspedycji 84-latek nie miał żadnych problemów ze zdrowiem.
Do tej pory najstarszą osobą, która zdobyła Kilimandżaro, był brytyjski profesor George Solt, który w ubiegłym roku wspiął się na afrykański szczyt w wieku 82 lat.
Ponad 4 600 Tajwańczyków ustanowiło światowy rekord pod względem liczby młodych ludzi jednocześnie grających na skrzypcach - poinformowali organizatorzy.
4 645 dzieci poniżej 18. roku życia zagrało wspólnie przez 5 minut i 30 sekund na stadionie w Changhua (środkowa część Tajwanu) w obecności przedstawicieli Księgi rekordów Guinnessa.
"Naszym celem nie było pobicie rekordu świata. Zależało nam na zaprezentowaniu programu promocji nauczania muzyki w szkołach" - powiedział przedstawiciel władz lokalnych.
Poprzedni rekord został pobity w Londynie w 1925 r. przez 4 tys. skrzypków.
Izraelscy celnicy przyłapali jednego z azerskich ministrów, który próbował przemycić do Izraela ponad 50 kilogramów jagnięcego mięsa. "Był zakłopotany" - pisze serwis huffingtonpost.com
Azerski minister, którego personaliów nie podano, został przyłapany podczas rutynowej kontroli na międzynarodowym lotnisku Ben-Guriona w Izraelu. Jak przyznała rzeczniczka tamtejszego urzędu podatkowego, mięso zostało skonfiskowane przez celników i, zgodnie z protokołem, zniszczone.
Według doradców ministra, całe wydarzenie jest nieporozumieniem, a minister podczas zdarzenia był wyraźnie zakłopotany. Ich zdaniem mięso miało być przeznaczone na posiłki podczas oficjalnej wizyty ministra w Izraelu.
Izraelskie prawo wymaga specjalnego zezwolenia na import mięsa powyżej jednego kilograma.
Komora grobowa sprzed około 1100-1400 lat przypadkowo została odkryta na stanowisku w południowym Meksyku - informuje serwis internetowy The Star.
Odkrycia dokonali mieszkańcy wioski Chilacachapa w stanie Guerrero w południowej części kraju, podczas rozbiórki grożącego zawaleniem kamiennego muru.
O odnalezieniu pod elementami rozebranego fragmentu muru warstwy piachu i kamiennej płyty powiadomieni zostali naukowcy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii Meksyku.
Przybyli na miejsce archeolodzy ustalili, że pod kamienną płytą znajduje się komora grobowa indiańskiego grobowca z okresu 600-900 r. n.e., mogąca zawierać niegdyś szczątki władcy, wybudowana przez przedstawicieli grupy plemiennej Chontal należącej do kręgu kultury Majów.
Mężczyzna, który zasłynął w całych Włoszech jako odważny "łapacz" węży, wśród nich boa i grzechotników, a także iguan, uciekających z hodowli, sam je wypuszczał, by potem schwytać je w chwale bohatera - ustalili karabinierzy w rezultacie śledztwa.
42-letniemu herpetologowi, czyli specjaliście od gadów i płazów, postawiono zarzut stworzenia zagrożenia dla ludzi.
Lokalna włoska prasa podała, że w minionych miesiącach okolice miasta Lucca w Toskanii stały się prawdziwą "dżunglą", ponieważ wyjątkowo często służby otrzymywały tam od przerażonych mieszkańców zgłoszenia o ogromnych gadach pełzających w publicznych miejscach. Na pomoc wzywano zawsze specjalizującego się w ich wyłapywaniu ochotnika krajowego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt, Natury i Środowiska. Dzięki temu miał on pełne ręce roboty.
Masowość tego zjawiska zaczęła wydawać się podejrzana miejscowym karabinierom, którzy postanowili się temu przyjrzeć. Ustalili, że to sam herpetolog uwalniał gady, które miał pod swoją opieką, po to, by je potem złapać w glorii bohatera i móc pochwalić się kolejnym sukcesem.
54-letni David Senk, mieszkaniec stolicy Kaliforni i - Sacramento, został oskarżony o dotkliwe pogryzienie... pytona trzymanego w domu przez jego znajomego jako maskotka i zwierzę domowe.
Według miejscowych mediów, gad doznał poważnych obrażeń (m. in. stracił kilka żeber) i musiał zostać poddany zabiegowi chirurgicznemu. Obecnie przechodzi okres rekonwalescencji.
- Czuje się coraz lepiej. Ostatniej nocy wykonaliśmy operację chirurgiczną, która prawdopodobnie uratowała mu życie - powiedziała dziennikowi "Sacramento Bee" Gina Knepp z miejscowej służby weterynaryjnej.
Senk został aresztowany przez wezwanych policjantów pod zarzutem kryminalnego okaleczenia zwierzęcia.
W wiosce Huaxi w Chinach oddano do użytku drapacz chmur, w którym znajduje się 74-piętrowy hotel. Koszt jego budowy w dwóch trzecich pokryli mieszkańcy - podaje mk.ru.
Huaxi leży w prowincji Ciangsu. Jest uważane za najbogatszą wioskę w Chinach.
Drapacz chmur ma 328 metrów wysokości i 74 piętra. Dwie trzecie kosztów budowy, ok. 470 mln dolarów, pokryli mieszkańcy. Jak pisze mk.ru, złożyła się prawie każda rodzina.
W budynku mieszczą się m.in. pięciogwiazdkowy hotel i ekskluzywne sklepy, na dachu znajduje się basen.
Sąd w Londynie oddalił pozew mężczyzny, który podaje się za druida i domaga się zakazania badania szczątków ludzkich odkrytych w 2008 roku w okolicy prehistorycznej budowli Stonehenge - podał dziś serwis informacyjny BBC.
King Arthur Pendragon - bo tak nazywa się mężczyzna - chciał, aby sąd unieważnił decyzję ministerstwa sprawiedliwości, które zezwoliło naukowcom z uniwersytetu w Sheffield na kolejne pięć lat badań szczątków ze Stonehenge.
Sędzia Wyn Williams oddalił jednak pozew 57-letniego Pendragona, argumentując, że nie ma wystarczających dowodów na niewłaściwe działanie ministerstwa.
Pendragon ubrany w szaty druidów powiedział przed sądem, że znalezione kości należą do członków "królewskiego rodu" i "kasty kapłanów", którzy mogli być "ojcami założycielami wielkiego narodu brytyjskiego". Sam przedstawia się jako wódz Lojalnej Arturiańskiej Grupy Wojennej. W przeszłości zmienił sobie imię i nazwisko, aby w oczywisty sposób nawiązywało do legendarnej postaci celtyckiego króla Artura.
Malezyjski orangutan żyjący w niewoli był często przyłapywany na paleniu papierosów. Dostawał je od odwiedzających zoo. Teraz musi zerwać z nałogiem - poinformowała agencja AP
Władze przejęły dorosłą już Shirley z państwowego zoo w południowym stanie Jahor w Malezji, gdy uznano, że zwierzęta przetrzymywane są w nieodpowiednich warunkach.
Obecnie Shirley jest poddana kwarantannie w zoo w sąsiednim stanie. W ciągu kilku tygodni zostanie wysłana do centrum przyrodniczego na wyspie Borneo.
Dyrektor Zoo Ahmad Azhar Mohammed powiedział, że małpa nie ma już dostępu do papierosów. - Palenie nie jest naturalnym zachowaniem dla orangutanów - dodał.
Wielką panikę wywołali w sobotę na zatłoczonej ulicy na Sycylii dwaj bracia w wieku 3 i 5 lat, którzy włączyli silnik samochodu i ruszyli, gdy ich ojciec wysiadł po gazetę. Auto wpadło na stragan, a potem uderzyło w mur. Nikt nie odniósł obrażeń.
Do zdarzenia doszło w mieście Gela na ulicy handlowej. Chłopcy, pozostawieni na chwilę w samochodzie, uruchomili go, ponieważ ojciec wysiadając nie zabrał kluczyków. Pojazd gwałtownie ruszył do przodu i wpadł na uliczny stragan, wywracając znajdujące się tam sprzęty. Nie ucierpiał ani sprzedawca, ani klienci. Następnie samochód, jadąc pośród uciekających w popłochu ludzi, uderzył w zaparkowane auto, a potem w pobliski mur.
Malcom nic się nie stało.
Straż miejska, która przybyła, by opanować chaos na pełnej ludzi ulicy, przyznała, że cudem nie doszło do tragedii.